O tym co wydarzyło się pod TADŹ MAHAL

Gdyby coś się nie wydarzyło, nie byłabym sobą…

Przeglądając dziś zdjęcia, natrafiłam na budynek Tadź Mahal i od razu przypomniała mi się historia przed wejściem do jednego z 7 CUDÓW ŚWIATA.
Dla wielu osób symbolem Indii jest wspaniały budynek, mieniący się przy wschodzie lub zachodzie słońca.

Budynek Tadż Mahal to dla wielu obowiązkowy punkt programu podczas pobytu w Agrze. Warto pamiętać, że w piątek – wejście na teren mauzoleum dla turystów jest zamknięte. Jest ono udostępnione tylko i wyłącznie Muzułmanom. Warto, więc pomyśleć o wizycie pomiędzy poniedziałkiem a czwartkiem, bowiem przy weekendzie jak wszędzie w takich popularnych miejscach są dzikie tłumy.

Do Tadż Mahal warto wybrać sie bardzo wcześnie rano, by stanąć jeszcze w kolejne przed wszystkimi ludźmi, którzy podobnie jak my też planują odwiedzić to miejsce. Kolejka dzieli się dla kobiet i mężczyzn. Stanęliśmy na końcu długiej kolejki (Ci ludzie czekają tu chyba od wczoraj). W pewnym momencie nie wiem czy ochroniarz czy ktoś – prosi byśmy wyszli z kolejki i stanęli prawie na początku. Ludzie się odsuwają a my nagle z końca długiego węża (przyszłoby nam czekać z 1,5h) lądujemy niedaleko bramek. Oczywiście Kuba w kolejce dla panów – ja dla pań.

Powoli sie przesuwamy do przodu, aż w końcu trafiam za parawanik, gdzie stoi Pani z ochrony, która sprawdza i kontroluje czy przypadkiem nie posiadam niedozwolonych przedmiotów. Wyciąga zatem wszystko z plecaka (w tym butelkę wody, soczki wyciskane z Kubusia i oczywiście maskotkę Choppera). Butelka wraca do plecaka, jednak otrzymuję informację, że pozostałe przedmioty mam „Gdzieś zostawić”. Po zapytaniu czy jest jakaś przechowalnia – Pani mówi, że nie i prosi bym opuściła kolejkę. Kuby nie widzę i stoję w lekkim roztargnieniu. Po wyjściu z kolejki dopadają mnie Hindusi, którzy oferują „przetrzymanie” moich przedmiotów w ich sklepie – oczywiście później trzeba coś kupić. Nie bardzo wiem co robić, nerwy mi puszczają i po prostu jak małe dziecko zaczynają łzy kapać… tak, tak wiem stara baba i płacze – ale uwierzcie, wtedy po prostu emocje wzięły górę. Po chwili chyba dostrzegł mnie pilot jakieś wycieczki, który powiedział, że jak chcę to w kasie przyjmą mi moje rzeczy (za drobną opłatą) i po zwiedzaniu będę mogła je odebrać. Tak też zrobiłam -szlochając przy tym niemiłosiernie. Pilot z powrotem pokierował mnie do bram Tadż Mahal by tam poczekała na Kubę… I TU SIĘ ZACZĘŁO. To cała ochrona, chyba bardzo się przestraszyła, że biała kobieta i to turystka płacze. Oni byli przerażeni – podchodzili do mnie pytając co sie stało, czy ktoś mnie skrzywdził – czy coś jest nie tak. A ja jak miałam im wytłumaczyć, że chodzi o t, że musiałam zostawić Choppera itd. Dziś patrząc z perspektywy czasu – musiałam wywołać niezłą sensację i w sumie nawet nie wiem czemu, wówczas tak zareagowałam. Po jakimś czasie dotarł do mnie Kuba – też przerażony, bowiem przez cały czas nie wiedział co się dzieje.

Po chwili jak już się uspokoiłam, weszliśmy na teren Tadź Mahal (ale i tu dopadł mnie ochroniarz z pytaniem czy na pewno już wszystko w porządku). Tak sobie myślę, że oni sami też chyba byli przerażeni, nie wiedząc dlaczego płaczę :P.
żony
Zatem po MAŁEJ PRZYGODZIE – jesteśmy pod budynkiem Tadź Mahal w Agrze. Jest on pilnie strzeżony z każdej strony otoczony murem. Jak nie lubię architektury i ogólnie jestem z nią na bakier – sam budynek robi na nas duże wrażenie. A jego historia – „został wzniesiony jako indyjskie mauzoleum przez Szahdżahana z dynastii Wielkich Mogołów, na pamiątkę przedwcześnie zmarłej, ukochanej żony Mumtaz Mahal, która z pochodzenia była Ormianką. Spacerujemy zatem wolnym krokiem – obserwując wszystko dookoła. Siadamy na ławeczkach i obserwujemy Hindusów, którzy całymi rodzinami przyjechali by odwiedzić jeden z Siedmiu Cudów Świata.
Po jakimś czasie docieramy pod budynek (oczywiście przed wejściem na plac trzeba zdjąć buty lub założyć buty ochronne). Planujemy wejść do środka, ale… długość kolejki i perspektywa stania znów w kolejce jakoś nas odstrasza. Wpadliśmy na pomysł, by usiąść sobie pod budynkiem i obserwować ludzi i całe rodziny. Szybko jednak zorientowaliśmy się, że to MY staliśmy się obiektem zainteresowania i ludzie zaczęli ustawiać się do nas W KOLEJCE! Po co? A no żeby zrobić sobie zdjęcie! To trwało dosłownie chwilę, kiedy otoczyły nas rodziny, wciskając dzieci na ręce i krzycząc foto – foto!
To był istny cyrk – choć na początku bawił (myślę sobie, będziemy mieć trochę zdjęć z Hindusami), by po jakimś czasie przerodziło sie to już w irytację (a kolejka wcale do nas nie malała).
Po kolejnej sesji zdjęciowej z kolejną rodziną w różnych konfiguracjach postanowiliśmy przeprosić pozostałych i daliśmy stamtąd nogę (pewnie do dziś byśmy tam stali i robili zdjęcia).

Obeszliśmy jeszcze całe Mauzoleum dookoła udając się powoli w stronę wyjścia. Tam po raz kolejny atakuje nas wycieczka hindusów, którzy ciągną mnie w swoją stronę – Kubę w swoją. Jak tylko chcemy odejść – trzymają za rękaw wołając „One foto”. I w tym momencie pojawia się ochrona, która „ratuje” nas od kolejnej sesji zdjęciowej. Dziękujemy i opuszczamy teren Tadź Mahal. Później tylko jeszcze odebranie rzeczy z depozytu, szybki spacer przez tysiące pamiątek i w końcu wolni. Siadamy w jeden z restauracji z widokiem na wspaniałe Mauzoleum. Wcinamy „ciapki”, popijając zimnym piwem (spod lady).
Na tym kończymy nas dzień wizyty w jednym z piękniejszych budynków świata.

Czy warto odwiedzić to miejsce?
Myślę,że tak. Jest to bardzo znana atrakcja turystyczna, droga (bowiem my płacimy kilka razy więcej niż Hindusi), ale w sumie warto być tam i zobaczyć budynek, który powstał z miłości.

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

– Budynek Tadź Mahal jest czynny od wschodu do zachodu słońca
– Czynny jest od soboty do czwartku. Piątek jest dniem zamkniętym, bowiem w ten dzień jest to obiekt kultu muzułman
– Cena biletu dla obcokrajowców to 1000INR (w tym mamy 0,5l buleki wody). Dla porównania Hindusi płaca 40 INR
– Warto pamiętać, że na teren Tadż Mahalu nie można wnosić: statywu, gum do żucia, maskotek, soczków i innego jedzenia i wiele wiele innych rzeczy

dsc_2547

dsc_2555

dsc_2584

dsc_2598

dsc_2599

dsc_2606

dsc_2616

dsc_2637

2 Comments:

  1. No to niezłą miałaś przygodę! Szok! Ale też stojąc pod Taj Mahal była skołowana ilością osób, dwiema kolejkami (1 dla turystów, 2 dla obywateli Indii, którzy biedni czekali w niewyobrażalnym upale godzinami), ale uradowana byłam widząc przepiękne budowle! I do tego ta historia zbudowania Taj Mahal zaskoczyła mnie, zwłaszcza informacja o planach ówczesnych budowy czarnego Taj Mahal – ciekawe historie!

    • Zgadza się – przygodę na pewno zapamiętam na długo.
      Ja nie wiedziałam, że są dwie kolejki, więc początkowo stanęłam po prostu na końcu. Hindusi jednak szybko kazali nam przechodzić do przodu, więc nie było zbyt wiele stania. Cóż w Indiach „turyści” są ważni i robią wszystko, by nam „było dobrze” w ich kraju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *