Porady praktyczne przed wyjazdem do INDII

Wyjazd do Indii (zresztą jak każdy inny w nieznane miejsce) wiąże się z mnóstwem pytań, niewiadomych. Pytanie – jak się przygotować, co ze sobą zabrać. I choć to nie jest pierwsza podróż – zawsze są jakieś niewiadome. Pamiętajmy też, że Indie to kraj kontrastów – w większości biedny, brudny – gdzie higiena to czasem pojęcie względne. Nie starajmy się wszystkiego zrozumieć – bo i tak się nie da. To co tam zobaczycie, przeżyjecie, poczujecie – na zawsze pozostanie w waszej pamięci.

Przygotowałam dla Was garść praktycznych informacji, podpowiadam na co warto zwrócić uwagę – zanim wyjedziecie do Indii.

1

 

1.Indie to nie jedno słowo.

Jadąc tam musicie znać sobie sprawę, że Indie sa prawie tak duże jak Europa. Pod względem zamieszkałej ludności – Indie plasują się zaraz po Chinach! Znajduje się tam 29 stanów a w każdym z nich może obowiązywać inny język, zwyczaje czy nawet pory roku.

2. Szczepienia i takie tam kłucie

Wybierając się do krajów egzotycznych, warto pomyśleć o szczepieniach. W sumie my po raz pierwszy zaczęliśmy się zastanawiać nad szczepieniami (do tej pory jakoś unikaliśmy igieł). Jednak po zeszłorocznej przygodzie z małpami – postanowiliśmy się lekko zabezpieczyć. My o szczepieniach pomyśleliśmy bardzo późno, bo ok 2 tygodnie przed wyjazdem. Trzeba było się nachodzić, nagimnastykować i jakoś udało nam sie dostać do lekarza medycyny podróżnej a potem do punktu szczepień w Rzeszowie. Samo spotkanie u lekarza medycyny podróży – jakoś nie wspominam dobrze (Pani była niemiła i sugerowała, że do tej pory mogliśmy już wszystkie choroby złapać). A w punkcie szczepień – chcieli nas zaszczepić na wszystko (łącznie z grypą). Trzeba było być, więc asertywnym i widzieć dokładnie na co planujemy się zaczepić. A jakie szczepienia mamy i na co się szczepiliśmy:

  • WZW A (dwie dawki), na WZW B szczepiliśmy się jako dzieci
  • Dur brzuszny
  • Tężec (ale on jest ogólnie obowiązkowy w Polsce i każdy z nas powinien go odnawiać co 10 lat)
  • Wścieklizna (tylko ja miałam szczepienie, ale to przez przypadek z zeszłego roku)                                                     Dodatkowo zaleca się:
  • polio
  • japońskie zapalenie mózgu

3.Wiza czyli jak wjechać do Indii

Aby wjechać do Indii potrzebujemy mieć wizę wjazdową. Są różne rodzaje wiz (na dwa tygodnie, miesiąc, rok, jedno krotnego wjazdu, dwu-krotnego czy wielokrotnego). Wszystko zależy od naszego planu. Najprostszym sposobem jest wyronienie wizy przez internet. My korzystaliśmy z portalu: https://indianvisaonline.gov.in/visa/index.html. Jak dobrze pamiętam maja oni 36h i wysyłają wizę elektorniczna na e-maila – NIE WKLEJA SIĘ JEJ DO PASZPORTU. Później z taką karteczką jedziemy do Indii i ją okazujemy na lotnisku.

4. Ubezpieczenie

Tu myślę, że nikogo nie trzeba namawiać. Jadąc właściwie w dowolne miejsce na świecie – proponuję ubezpieczyć się. Co prawda byliśmy dość dobrze zaopatrzeni w leki, natomiast dodatkowe zabezpieczenie podczas podróży na pewno się przyda. A jakie leki mieliśmy ze sobą:

  • polopiryna w tabletkach
  • gripex na przeziębienia
  • tabletki na ból głowy
  • maść na uczulenia
  • pianka na skaleczenia + plastry + bandaż
  • plastry na otarcia/odciski
  • wapno i witaminki do rozpuszczania w wodzie
  • tabletki zapobiegawcze na malarię (nie braliśmy wcześniej tabletek ani podczas pobytu)
  • ogólny antybiotyk (zapobiegawczy)
  • węgiel
  • coś na biegunki/ stoperan
  • leki na zatrucia pokarmowe + protibiotyk
  • tabletki na gardło
  • ampułki /krople do oczu
  • maść/tabletki (primafucin/gymonix) na kobiece problemy
  • żel antybakteryjny
  • mugga repel50 na komary
  • żel po ukąszeniu komarów

5. Kultura – czyli jak sie zachować i nie palnąć gafy

Indie kulturowo sa odmienne od Polski i warto pamiętać o paru zwyczajach (choć z drugiej strony, nas „białych” traktują trochę łagodniej jeśli nie znamy ich zwyczajów i starają się czasem nakierować, podpowiedzieć)

  • Namaste czyli dzień dobry. Warto nauczyć się tego prostego słowa, którym będziemy witać napotkanych ludzi, wchodząc do sklepu, restauracji. Zwyczajowo także powinniśmy złożyć ręce – niczym jak do modlitwy
  • Dreptamy w niektórych miejscach na bosaka. Pamiętajmy o tym idąc do świątyni, mieszkania a czasem nawet hostelu. Zawsze zdejmujemy buty. Warto, więc mieć ze sobą w kieszeni dodatkową parę skarpetek (bo w skarpetkach można wchodzić).
  • Powiadają, że za nieczyste uważa się stopy (z drugiej strony nie dziwię się, skoro sporo z Hindusów chodzi po ulicach na bosaka, a na ulicach znajduje się nie tylko śmietnik, ale i toaleta). Nie powinniśmy zatem kierować swoich stóp w stronę innej osoby ani prezentować spodu stóp.
  • Zasada prawej ręki – powinniśmy nią jeść, witać się, wydawać pieniądze… natomiast co zrobić jak ktoś jest lewo ręczny – cóż Kuba mój stwierdził, że muszą przeżyć, bo inaczej nie potrafi jeść :). Z drogiej strony oni sami przytulają się lewą rękę a i zdarzyło nam się, że niektórzy chcieli się przywitać właśnie lewą ręką….
  • Plażowanie czyli nie znajdziemy Hinduski w stroju kąpielowym. Podczas  pobytu na plażach GOA, spotyka się rodziny Hinduskie wypoczywające na plaży. Po pierwsze mężczyźni spędzają razem czas a kobiety z dziećmi razem. Inna sprawą jest to, że kobiety zażywają kąpieli w pełnym ubiorze -sari.

 

6. Bezpieczeństwo 

Powiem tak, podczas podróży jakoś nie bałam się, że ktoś mnie okradnie czy zrobi krzywdę. Jedynie co mnie przerażały to małpy (których nie lubię) oraz bezpańskie psy (których, chyba jeszcze bardziej nie lubię). Oczywiście Hindusi widząc „białego człowieka” będą traktować i traktują go jak portfel. Będą oszukiwać, wmawiać nam, że szukana przez nas informacja turystyczna nie istnieje czy mówiąc, że jak nie pomożemy im  to będziemy mieć złą karmę. Mimo, ze było to uciążliwe jakoś nie obawialiśmy się o kradzież (choć może też dużo ufamy ludziom. Poza tym nasze dokumenty nosiliśmy cały czas przy sobie w tzw. nerka). Przez długi okres mówiono o gwałtach i molestowaniu kobiet przez mężczyzn. Podróżowałam z Kubą, więc raczej mnie pilnował i nikt za bardzo się do mnie nie zbliżał. Jechaliśmy ściśnięci w autobusie, pociągu czy metrze, czasami czułam sie niekomfortowo. Jak znikał na chwilę Kuba, pojawiali się „adoratorzy”, którzy mieli tysiąc pytań .

To co może nasz przerazić i przestraszyć to slamsy. W szybkim tempie otaczają nas rodziny, dzieci proszące o pieniądze  czy jedzenie. Wówczas nie czuliśmy się dobrze i staraliśmy sie unikać takich miejsc – po co kusić los.

7. Przyjaźń a może coś więcej

Będąc w Indiach nie sposób nie zauważyć, że nie kobieta – mężczyzna okazują sobie uczucia a właśnie mężczyzna – mężczyzna. Widzimy mężczyzn tulących się do siebie, chodzących za ręce czy „miziających” po uszach w środkach transportu publicznego. Pytanie teraz czy to głęboka męska przyjaźń? Mówi się, że jest to część kultury Hinduskiej i nie powinno to zaskakiwać. Natomiast podpytaliśmy też paru Hindusów o to i jak sami powiedzieli, niektórzy pod ta przykrywką ukrywają się, że swoją orientacją seksualną. Oficjalnie w 2009 roku  High Court of Delhi  uznał  zakaz prawa do związków homoseksualnych za nielegalny i pozbawił je mocy. Dzięki temu w niektórych stanach związki homoseksualne stały otworem. Nowelizacji sprzeciwiło się jednak społeczeństwo chrześcijańskie i muzułmańskie. Dziś nikt nie wychyla się z inną orientacją, natomiast dzięki kulturze i zaakceptowaniu „przyjaźni mężczyzn” mogą swobodnie okazywać swoją miłość nie bojąc się napiętnowania ze strony innych mieszkańców.

8. Negocjuj ceny

Powiem tak, do całych tych negocjacji mam trochę inne podejście. Wkurza mnie pisanie – negocjuj się – Hindusi to uwielbiają. Oni się chcą targować. No pomyślmy, przecież nie dają wyższej ceny – po to, by sprzedać coś taniej turyście i by móc się po negocjować. Wiem, ze pewnie wielokrotnie przepłaciłam, natomiast raczej się nie negocjuje. Ktoś powie – ale i ich tradycja, zwyczaj – no tak a czy ktoś ich zapytał o to, czy oni rzeczywiście kochają się negocjować z chodzącymi „białymi skarbonkami”? – no właśnie. Może też tak myślę, bo sama nie znoszę jak przyjeżdżają turyści, którzy negocjują się o bilet wstępu, który kosztuje 8zł czy wycieczkę, która kosztuje ok 100zł. Dla mnie skoro mnie nie stać – nie korzystam, nie kupuję.

9. Transport czyli jak pokonać tysiące kilometrów

Ruch w Indiach jest lewostronny. Mieliśmy przez chwilę pomysł wypożyczenia auta, ale widząc chaos jaki panuje na ulicach zrezygnowaliśmy z tej opcji. Z drugiej strony komunikacja w Indiach jest całkiem dobrze rozwinięta. Najpopularniejszym środkiem transportu po Indiach między miastami są bez wątpienia pociągi różnych klas. Chwilę potrwa zanim ogarnie sie rezerwacje, odnajdzie swój wagon pośród 50 innych i czasem wsiądzie prawie w biegu – po jakimś czasie opanujecie podróżowanie pociągami do perfekcji.

Zacznijmy od tego, że pociągi w Indiach sie spóźniają (czasem nawet 30h), trzeba być więc zawsze przygotowanym na niespodzianki i NIGDY nie zostawiajcie sobie jednego dnia np. na dotarcie do lotniska. Dzięki temu, że pociągi jeżdżą jak im sie chce – podróż po Indiach jest ekscytująca (ale trafiło nam się parę punktualnych kursów).

Bilety na trasę można kupić już miesiąc przed, natomiast my kupowaliśmy na dwa-trzy dni przed wybraną trasę. Krążą opowieści, że np, do Hampi czy na Goa nie da się kupić biletów z dnia na dzień. Powiem tak – jest trudniej, ale jest to możliwe. Choć oczywiście musimy wówczas zapomnieć o najtańszych klasach (ale o tym za chwilę).

  •  Głównym i państwowym przewodnikiem jest Indian Railways, który dociera prawie do każdego zakątku w Indiach. Tu macie mapę,
  • W pociągach możemy wielokrotnie zobaczyć, jak Hindusi zabezpieczają swoje bagaże łańcuchami i kłódkami. My nie mieliśmy do plecaków takich zabezpieczeń, więc często nasze duże bagaże spały z nami na łóżkach. A jeśli umieszczaliśmy je na ziemi, to spinałam je razem i np paskami zapięłam do jakiejś barierki.
  • Chcąc kupić bilet, trzeba uzupełnić blankiet skąd – dokąd chcemy jechać. Podać godzinę i nr pociągu praz klasę w jakiej chcemy jechać. Warto poprosić w informacji turystycznej o aplikację na telefon, gdzie znajdziecie inf o wszystkich pociągach, o ewentualnych spóźnieniach i wolnych miejscach. Później czeka Was stanie w kolejce (tu trzeba być trochę agresywnym, bowiem Hindusi namiętnie będą Was wyprzedzać w kolejce).
  • Dworce na ogół sa bardzo zatłoczone, brudne, pełne szczurów a dodatkowo wielu Hindusów załatwia swoje potrzeby na tory. Znajdują się także specjalne poczekalnie (ale jeśli tylko korzystamy z lepszej klasy pociągów).

Klasy pociągów:

  • Najtańszą opcją na podróżowania jest sleeper class. Jest to dobre rozwiązanie jeśli mamy pociąg ok 20:00 i np. docieramy na miejsce ok 10:00 – dzięki temu możemy przespać całą trasę. Ciężko siedzieć na swoim łóżku, bowiem na jednej ścianie jest 3 łóżka (przez co jest mało miejsca). W dzień Hindusi składają łóżka i siedzą na dolnej części. Dla mnie najlepiej sie spało i korzystało z najwyższego łóżka, lub łóżka w korytarzu (gdzie było więcej miejsca). Te bilety sprzedają się niczym świeże bułeczki, bardzo szybko brakuje miejsc – można wówczas kupić bilet i znaleźć się na liście rezerwowych. W SL Class jeżdżą ubodzy Hindusi z całymi rodzinami zatem trzeba się liczyć, że jest bardzo brudno. Nie ma klimatyzacji, natomiast pod sufitem umieszczone są wentylatory.
  • 2S – to także tania opcja podróży pociągami, ale na krótszych dystansach.   Nie ma rezerwacji, nie ma miejsc i często nikt tam nie sprawdzał biletów. Zasada – kto pierwszy ten lepszy
  • AC Chair CC – droższe bilety niż klasa 2S. Mamy ułożone rzędy siedzeń, w których śmiało możemy przemieszczać się na krótszych odcinkach. Są to wagony klimatyzowane
  • 2AC -( Air-conditioned 2-tier) – Klimatyzowane przedziały z rozkładanymi łóżkami. Znajduje się tutaj po dwa łóżka na jednej ścianie, więc jest dużo wygodniej i więcej miejsca. Są to drogie bilety, więc Hindusi, którzy tu podróżują już tam nie śmiecą :). Mamy także zasłony, którymi możemy zasłonić przedział i poczuć się bardziej komfortowo. Mamy tu poduszkę i koc (my jednak z tego nie korzystaliśmy, mieliśmy swoje śpiwory)
  • AC1 (Air-conditioned first class – jej skrót to AC1 lub AC FC) – . najdroższa opcja podróżowania. Klimatyzowane, wygodne. W cenę wliczona pościel i posiłek. Ta klasa pojawia się na długich dystansach (nie podróżowaliśmy nia).

My jako turyści możemy tylko i wyłącznie kupować bilety na dworcu (bedzie też najtaniej). Istnieje też opcja kupowania przez internet – online (natomiast zagraniczne karty bankowe nie są akceptowane). Możecie więc sprawdzić kurs, liczbę wolnych miejsc i cenę – a potem iść na dworzec kupić. Ewentualnie z jakimś Hindusem się dogadać, żeby kupił a my oddamy mu pieniądze. Są jeszcze biura podróży, tam cena za przejazd jest wyższa (czasami może jednak okazać się jedyną opcją).

10. Alkohol

Po upalnym dniu zwiedzania człowiek by usiadł i napił się zimnego piwa – cóż w Indiach to nie takie proste. Okazuje się, że ciężko odnaleźć sklep, w którym kupicie alkohol. Nie spotkacie więc markerów czy sklepików, gdzie można zaopatrzyć się w trunki.  Podobnie jest w restauracjach – alkoholu brak. Z drugiej strony wszystko zależy w jakiej części regionu jesteście. W Goa nie było problemu z alkoholem (były małe sklepiki monopolowe i można było kupić piwo na plaży). Jeśli jednak mamy już jakieś święte miejsca to tu trzeba wykazać się sprytem. Dreptanie po ulicach, pytanie ludzi i może w końcu uda się coś kupić (zdarzają sie jednak miejsca, że alkoholu nie ma). Bywają też miejsca, gdzie alkohol sprzedawany jest spod lady – dla turystów za oczywiście odpowiednią cenę.  Powiem tak – ogólnie trzeba było się nachodzić, ale zawsze coś udało nam się znaleźć. Najtańszy alkohol był na Goa, w pozostałych Indiach – był drogi. Z drugiej strony – człowiek był na wakacjach 🙂

A co spakować jadąc do Indii?

  • Moskitiera; nam bardzo sie przydała. W wielu hotelach jej nie było, albo była bardzo brudna i strach było ją ruszać
  • Jeśli nie jedziesz na Goa – sandały będą zbędne.  Śmieci na ulicach, odchody zwierząt i nie tylko – skutecznie zniechęcają by wędrować po ulicach w sandałach. Ja się w każdym bądź razie nie odważyłam 🙂
  • Spodnie – trzy – czwarte (takie do kolan). Można oczywiście wziąć ze sobą krótkie spodenki (jeśli jedziecie na Goa), natomiast polecam zabrać dłuższe spodenki. Po prostu dziwnie się czujesz, gdy każda kobieta nawet w upale chodzi w długich spodniach. Poza tym dzięki spodenkom 3/4 będzie można spokojnie wejść do wielu świątyń.
  • latarka; zdarza się brak prądu
  • kłódka; by zamykać pokój jak sie wychodzi. My jednak nie korzystaliśmy z niej
  • Kserokopie dokumentów (są np. potrzebne by kupić choćby kartę SIM)
  • podkoszulki; dla mnie najwygodniejszy ubiór w podróży.
  • Śpiwór; ja ogólnie nie ruszam się nigdzie bez swojego śpiwora. Biorąc jednak pod uwagę, że często pościel, na której śpimy w Indiach nie jest pierwszej czystości, warto mieć jakieś zabezpieczenie. Śpiwór przyda się też w pociągach

To chyba takie najważniejsze informacje. Jeśli macie pytania, piszcie śmiało – jak będę potrafiła odpowiedzieć, to pomogę:)

 

2 Comments:

  1. Hej, osobiście absolutnie zgadzam się z Twoim tekstem !

  2. Super informacje; zwłaszcza szczegóły o kolejach.
    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *