SOLINA i okolice – co robić nad Bieszczadzkim Morzem

Pobyt w Bieszczadach (zwłaszcza gdy jedzie się po raz pierwszy) zawsze wiąże się z wieloma pytaniami – co robić? Co można zwiedzać? Gdzie nocować i spać? Wychodzę na przeciw Waszym pytaniom i chcę zaproponować propozycję zwiedzania i atrakcji wokół Bieszczadzkiego Morza. Wbrew pozorom to nie tylko Jezioro Solińskie jest atrakcją.

Zatem poniżej piszę – co możecie robić w okolicach Jeziora Solińskiego  – przykładowy program. Zarówno dorosły jak i dziecko znajdzie coś to dla siebie.

ZAPOZNAJ SIĘ Z OKOLICĄ – Zacznijmy od Polańczyka, naszego uzdrowiska (jedynego czynnego) w Bieszczadach! To miejscowość, gdzie wieczorami możecie wybrać się na dyskotekę czy posiedzieć po kolacji w knajpie. A co tu robić? Hmm.. skoro mamy jezioro to oczywiście REJSY STATKAMI po Solinie. W Polańczyku pływają Statek Tramp i Statek Bryza. Statki wypływają w 1h rejsy (o każdej pełnej godzinie).

W Polańczyku mamy JEDNĄ główną ulicę – Zdrojową. To tutaj mieszczą się w większości knajpy, bary i restauracje. Gdzie zjeść? Osobiście dość często jadam w Koronie, ale smacznie jest także Pod Malwami. Kierując się w dół ulicą dotrzesz do cypla, gdzie znajduje się plaża i jest strzeżone kąpielisko. Kierując się w górę – możemy zahaczyć o punkt widokowy (idąc od dołu po lewej stronie). To tylko 270m na szczyt a widok warty jest wspinaczki ulicą zdrojową. Z punktu widokowego zobaczysz trochę więcej jeziora w tym Małą Wyspę i Wyspę Energetyka oraz Wysokie Bieszczady. Dużym ułatwieniem jest umieszczona tam tablica z panoramą.

polańczyk - wschód słońca

Propozycja trasy I: Solina, Bóbrka, Myczkowce, Uherce Mineralne, Orelec, Solina

SOLINA: Niewątpliwie największą atrakcją jest ZAPORA SOLIŃSKA, którą odwiedza prawie każdy jadący w Bieszczady. Co prawda przez „zatłoczenie” zyskały miano Bieszczadzkich Krupówek. Tysiące sklepików i pamiątek (szkoda, że w większości jest Made in China), ale… nie jest to w każdej budce. Odnajdziemy tu choćby wyroby regionalne (skórzane torebki) czy prawdziwe, lokalne miody u Pani Pomykały. Sama się tam czasem zaopatruje, bo nie są rozcieńczane. Przechodzimy przez sklepiki by dotrzeć za zaporę właściwą. 82m wysokosci – robi wrażenie. Z korony zapory możemy spojrzeć na taflę jeziora lub zobaczyć elektrownię. Warto wiedzieć, że zaporę można ZWIEDZAĆ WEWNĄTRZ, trzeba się tylko wcześniej umówić i koniecznie mieć przy sobie dowód osobisty. Z Soliny można popływać także statkami lub wypożyczyć tutaj rowerek wodny. Istnieje tu także plaża strzeżona, zatem kąpiel w upalne lato jak najbardziej wskazana. A co jeśli chodzi o jedzenie: hmm… w sumie polecana jest Karczma Solina (drewniana przed „krupówkami”. Jadłam tam dwa razy – oceniam na ok :). Po drugiej strony zapory Solińskiej jest coś jak Sami Swoi, też jest ok. A i smaczne mamy zapiekanki, bowiem robione na bieżąco i ze składników jakich chcemy. A co niemiłego? Nie wejdziemy z zapiekankami czy goframi na teren statku Werlas (plaża i po prostu chodnik) – jest zakaz. Musimy zatem zjeść zakupione smakołyki na stojąco :(.

Po odpoczynku nad Zielonymi Wzgórzami ruszamy dalej:

solina - polanczyk

BÓBRKA – tu mamy kolejny postój. Tym razem jadąc z Soliny po prawej stronie mijamy kamieniołom i tu się zatrzymujemy. Jeśli ktoś oglądał serial Wataha, to właśnie tu kręcono niektóre sceny. Wybierajac się na górę (polecam bo widok super), obieramy ścieżkę, która jest po lewej stronie. Pniemy się w górę, po drodze mijając „półki”, z których już rozpoczynają się widoki. Na szczycie znajduje się REZERWAT KOZINIEC, skąd mamy widok na Jezioro Solińskie i Jezioro Myczkowieckie.

Rezerwat Koziniec

MYCZKOWCE – Niewiele osób wie, że zalew Soliński to NIE JEDYNE jezioro w Bieszczadach. Tak – mamy jeszcze mniejsze; JEZIORO MYCZKOWIECKIE. Odnajdziesz tutaj oprócz zbiornika wodnego (nie jest on tak rekreacyjny jak Solina i nie popływasz tutaj statkiem), ale oferuje sporo szlaków, którymi można zwiedzić okolicę. Znajdziemy tu także zaporę wodną; co prawda mniejszą niż Solińska bo „tylko” 18m wysokości, ale wybudowaną wcześniej bo w latach 1956-1960. Propozycja tutaj wycieczki i spaceru jest taka:” Przechodzisz przez zaporę, kierujesz się na prawo i potem w lewo w las. Schodkami w dół i docierasz do elektrowni w Myczkowcach/Zwierzyniu i do „cudownego źródełka”. Tu można zaczerpnąć źródlanej wody i np. wrócić tą samą trasą lub pójść Drogą Krzyżową aż do Zwierzynia i dalej do Myczkowiec.  A co jeszcze? W sumie wielu turystów odwiedza OŚRODEK CARITAS, w którym macie atrakcji prawie na cały dzień. Jest salka wystawowa – eksponaty, gdzie zobaczycie mieszkańców Bieszczadzkich lasów. Potem jest mini ZOO, gdzie zobaczymy konie, jelenie, daniele, lamy i kozy :). Na terenie ośrodka mamy także Ogród Biblijny i Park Ekumeniczny (park miniatur cerkwi). To miejsce, gdzie na 10 wzgórzach jest ponad 140 replik świątyń (Cerkwie i Kościoły drewniane). Po aktywnym zwiedzaniu na pewno zgłodniejecie i tu polecam Restaurację Myczkowiankę (obok zapory).

Myczkowce - park miniatur zapora w myczkowcach

UHERCE MINERALNE – Do niedawna miejscowość przez, którą większość po  prostu przejeżdżało. No może co niektórym kojarzy się z Rezerwatem Bobry w Uhercach Mineralnych, bowiem nawet wytyczona jest tutaj ścieżka w okolicach żeremi bobrów. Taka „czarna łapka” na drzewach  -to jest ten szlak, o którym piszę :). Dziś jednak miejscowość ma dużo więcej do zaoferowania! Zaczynamy oczywiście od kultowych Drezyn Bieszczadzkich, które otrzymały nagrodę jako najlepszy Produkt Turystyczny Roku. Możecie skorzystać z takiej przejażdżki  -wsiadają 4 osoby na taki „rowerek” i pedałują :).  W sumie atrakcja całkiem fajna zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Na tym jednak nie kończymy, bowiem niedaleko drezyn znajduje się lokalny browar URSA MAJOR. To tuja możecie spróbować piw o intrygujących nazwach: Śnieg w Beniowej, Deszcz w Cisnej, Wataha, Pantokrator, Dwa Misie… większość nazw nawiązuje do historii i ciekawostek Bieszczad. Mnie właściciel kupił po prostu krówkami z piwa! A, że jestem słodko – lubna to dla mnie słodki raj. Tak, krówki na piwie zdecydowanie polecam :). W Uhercach jest jeszcze Chatka Wariatka, jakich wiele w całej Polsce. Cóż, tu staje świat staje na głowie! Czy warto wejść – hmm to już oceńcie sami. Nową atrakcją jest jeszcze stworzona Bieszczadzka Szkoła Rzemiosła, w której można nauczyć piec się proziaki, spróbować swoich sił w tradycyjnej kaligrafi czy ulepić garnek :). Atrakcja dla rodzin – zwłaszcza na niepogodę.

drezyny rowerowe drezyny rowerowe

ORELEC- wydawałoby się, że to kolejna bieszczadzka senna  miejscowość. Nic bardziej mylnego, bowiem u tutaj jeśli chcemy odnajdziemy atrakcję Bieszczadzką. A gdzie możemy coś odnaleźć? Chociażby POMNIK TOŁHAJA, który stoi tuż przy drodze (po lewej jadąc od Uherzec).  Niegdyś w Bieszczadach różnich o nich mawiano, czasem beskidnik, czasem zbój, hultaj czy tołhaj. W każdym bądź razie pomnik Tołhaja stoi w Orelcu od 2009 roku a pomysłodawcą był Janusz Demkowicz (jak to mówią ten od drezyn i szkoły rzemiosła). Jak każde miejsce i tu doszukamy się legendy, „o Tołhajach, którzy upodobali sobie tą miejscowość; bowiem dziewczyny tu były najpiękniejsze z całej okolicy. I co jakiś czas, jak jakiś Tołhaj którąś upatrzył sobie – to brał ją w niewolę. Chłopi na wsi coraz bardziej się buntowali, aż przygotowali na beskidników zasadzkę. Podczas jednej z potyczek, część zbójów uciekło, ale jeden wpadł w ręce miejscowych chłopów a Ci go za kraty posadzili na pośmiewisko na wioskę całą. Spędził jakiś czas za kratami, aż serce mu „skruszyło” i wyraził skruchę przepraszając mieszkańców (niektórzy powiadają, że pokochał prawdziwie późniejszą wybrankę swego serca, i to ona sprawiła, że stał się dobry). Wypuszczono go na wolność, a na weselu cała wieś przez kilka dni bawiła. Jak powiadają do dziś ich potomkowie pomieszkują w Orelcu i  tylko czasem panowie zalotnie do mieszkanek się uśmiechają.” Przy pomniku Tołhaja znajdziecie także dyby – można się zakuć i zrobić pamiątkowe zdjęcie :).

Tołhaj Orelec

Po pamiątkowym zdjęciu – zataczamy pętelkę i znów jesteśmy w Solinie w otoczeniu Zielonych Wzgórz. A co dalej, oczywiście to nie koniec atrakcji – tym razem zabieram Was na trasę:

SOLINA – MYCZKÓW – ŚREDNIA WIEŚ – HOCZEW – NOWOSIÓŁKI – ŻERNICA – BALIGRÓD – STĘŻNICA – GÓRZANKA – WOŁKOWYJA – SOLINA

Jest to trasa trochę dłuższa, zaś odnajdziemy tu także więcej atrakcji dla całej rodziny. Zatem zapraszam :). Opuszczamy Solinę i kierujemy się przy stacji benzynowej Ewka do Myczkowa, gdzie za parę metrów robimy postój i ruszamy zwiedzać – a co? Przeczytajcie sami 🙂

MYCZKÓW – mała wieś nieopodal Polańczyka, w której warto się zatrzymać. To tutaj poznacie historię regionu, dowiecie sie kim byli Łemkowie, Bojkowie i dlaczego znikli z naszego regionu. To tu będzie okazja usłyszeć historie, które chwytają za serce i obejrzeć zdjęcia, które zatrzymały dawne życie w kadrze. MUZEUM KULTURY BOJKOWSKIEJ to takie miejsce pamięci, tych którzy niegdyś tu mieszkali. Pan Drozd, który wkłada całe swoje serce w pracę – pokazuje nam przeszłość. Do doskonała lekcja historii zwłaszcza dla tych najmłodszych. A po zwiedzaniu – warto napić się kawy „po bojkowsku” czy zjeść jakieś pyszne ciasteczko. Ruszamy dalej, teraz już z odpowiednią wiedzą ruszamy poznawać Prawdziwe Bieszczady.

Atrakcje w Bieszczadach - muzeum bojków

ŚREDNIA WIEŚ – to miejsce, gdzie rzucam nam się w oczy piękny, drewniany i kryty gonem Kościół (uważany przez wielu za najpiękniejszy). Pochodzi on z XVI a może XVII wieku, gdzie został wzniesiony jako kaplica dla rodziny Balów. We wnętrzu odnajdziemy piękną, bieszczadzką drogę krzyżową rzeźbioną przez „bieszczadzkiego zakapiora” Jedrka Połoninę. Sama świątynia znajduje się na szlaku architektury drewnianej. Z tą miejscowością wiąże się też pewna ciekawostka, a mianowicie pomieszkiwała tu przez wiele lat Ewa Henrietta Ankiewicz, jedna z miłości Adama Mickiewicza. Prawdopodobnie to jej postać była inspiracją do postaci literackich Dziadów cz. IV – chodzi tu o postac Ewy, oraz w Panu Tadeuszu o Ewę Horeszkówną.  Powiada się, że ojciec Ankiewiczówny wolałby śmierć, niż miałby ją wydać za poetę. być może dlatego odnajdujemy „czarną polewkę”, który miała zakończyć romans dwojga kochanków.

Atrakcje w Bieszczadach - Średnia Wieś

HOCZEW – miejscowość łącząca „małą” i „wielką” obwodnicę Bieszczadzką. Ta wieś niegdyś była siedzibą rodów Balów i Fredrów. Tu także na rzece Hoczewka odnajdziemy progi skalne, które pięknie wpisują się w prosty krajobraz bieszczadzkiej wsi. Warto wiedzieć, że w 1770 roku urodził się w Hoczwi Jacek Fredro – ojciec znanego pisarza Aleksandra. Jest jeszcze jeden powód dla, którego warto się tutaj zatrzymać – GALERIA ZDZISŁAWA PĘKALSKIEGO. Dosłownie na krzyżówce widzimy niepozorny dom i napis galeria. Tutaj przed wiele lat swoimi opowieściami raczył „zakapior bieszczadzki” Zdzisław Pękalski, określany mianem artysty od świńskich koryt. To on potrafi w zwykłym kawałku drewna dostrzec, to co dla nas niewidoczne. Stworzył Madonny Bieszczadzkie, Chrystusa Bieszczadzkiego i wiele wspaniałych rzeźb, które dziś możemy oglądać w jego galerii mieszczącej się w piwnicy. Gdy słucha się jego opowieści – człowiek przenosi się do świata Biesów i Czadów, które zostały w drewnie zaklęte. On kilku lat Pękalski ciężko choruje a jego galerią opiekuje się żona. Warto jednak zatrzymać się, posłuchać historii prostych ludzi, którzy opowiedzą, jak to niegdyś w Bieszczadzkie bywało.

Atrakcje w Bieszczadach - Hoczew

NOWOSIÓŁKI – To tutaj możecie mnie często spotkać :). Tutaj mam swoją siedzibę Biura Podróży Dzikie Bieszczady i szereg atrakcji, jaki zapewniam podczas pobytu w Bieszczadach. Więcej na: http://dzikie-bieszczady.com/atrakcje/

No dobrze, ale co więcej? W Nowosiołkach odnajdziecie MUZEUM KNIEJA, które prowadzone jest przez moich teściów od 2002roku. Jest to największa tego typu ekspozycja w Bieszczadach, gdzie można spotkać leśnych mieszkańców Bieszczadzkich lasów. Cennymi eksponatami jest także kabarga (sarna z kłami) pomiesztująca odległą Syberię czy poroże pochodzące z Laponii. Po Muzeum można zamówić sobie przewodnika (dla klientów indywidualnych), zaś dla grup jest on w cenie biletu. Odnajdziemy tu wystawy prezentujące drapieżniki, jeleniowate czy strzydlatych przyjaciół. Po zwiedzaniu na zgłodniałych czeka kawiarnia Leśne Smaki, gdzie można spróbować pstrąga czy lokalnych fuczków. Ale to nie koniec atrakcji, bowiem przy muzeum rozpoczyna się ścieżka przyrodnicza „Tropem Leśnych mieszkańców”, która prowadzi do dawnej wsi Osady za Lasem. Poprowadzi Was quest, który w formie zabawy ukaże piękno bieszczadzkiego lasu.

Opuszczając wieś, warto zatrzymać się na chwilę przy Kościele po lewej stronie. Tu tylko taka ciekawostka, ze jest to świątynia wybudowana podczas jednej nocy. Wierni przez wiele lat nie otrzymali zgody na budowę, zatem postanowili przeciwstawić się prawu i wybudować świątynię pod osłoną nocy. Był rok 1975 – 2 sierpnia, gdzie nocą zaczęli schodzić się mieszkańcy, by wspólnymi siłami do rana wybudować obiekt. Prace szły w zaskakującym tempie i o poranku prawie wszystko było ukończone. Rankiem przyjechała milicja, nakazała zaprzestania budowy a nawet rozbiórki obiektu – nikt ich jednak nie słuchał. Po 11:00 odprawiono pierwsze nabożeństwo dla mieszkańców….

dzikie bieszczady dzikie bieszczady

ŻERNICA – Kierujemy się dalej, i po jakimś czasie w Zahoczewiu odbijamy na lewo na Żernicę. Potem już prostu – nie przejmujcie się jak zniknie asfalt – tak ma być. Jesteście właśnie na drodze do dawnej niesiniejącej wsi Bieszczadzkiej. Po jakiś czasie dostrzeżecie kapliczkę na wzgórzu po lewej stronie, ale jedzcie jeszcze dalej. Zatrzymacie się przy cerkwi, która samotnie stoi pośród łąk i pól. Dziś pięknie się prezentuje dzięki właścicielowi tych ziem, który odremontował niszczejącą już świątynię. Cerkiew pw. Św. Bazylego Wielkiego – pochodzi z 1800 roku, została rozbudowana w 1938 roku.Do środka możemy pozaglądać przez szklane drzwi, choć czasem jakiś pracownik z budynków obok, przyjdzie i nam otworzy świątynię. We wnętrzu możemy zobaczyć ocalałe polichromie przedstawiające św. Olgę, Kniazia Włodzimierza i Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym. I bym zapomniała jeszcze jednak ciekawostka – jak się odwrócicie od cerkwi, w niedalekiej okolicy na wzgórzu znajduje sie szybowisko Bobulandia – zatem jeśli ktoś chce poczuć dreszczyk emocji i zobaczyć świat z góry – powinien wybrać się na taki lot.

atrakcje w Bieszczadach - Żernica atrakcje w Bieszczadach - Żernica

BALIGRÓD – Miasteczko, o którym wspominał Aleksander Fredro w swoich pamiętnikach „Trzy po trzy” Tam granica świata. Za Baligrodem wjeżdża się, jak w czarne gardło. Droga i rzeka to jedno i toż samo, a od rzeki z jednej i z drugiej strony wznoszą się czarne ściany jodeł i smreków. Baligród znajduje się na dawnym szlaku winnym i niegdyś słyną ze składu win węgierskich. A co dzisiaj ma do zaoferowania miasteczko położone pomiędzy Leskiem a Cisną? W samym rynku stoi dumnie się prezentujący CZOŁG T34, który de facto nie ma nic wspólnego z tym regionem. A dlaczego? Oj nie będę psuć Wam zabawy i sami przeczytajcie na tablicy obok.  Przy rynku znajduje się także murowana CERKIEW GRECKOKATOLICKA pw. Zaśnięcia Matki Boskiej z 1829 r. Całkiem niedawno była jeszcze zapomniana, dziś z inicjatywy dobrych ludzi, udało się ją trochę odremontować i wciąż udaje się prowadzić prace. We wnętrzu pasuje niezwykła atmosfera, taka która napawa do zadumy i przemyśleń.  Niezwykła akustyka pozwala, by odbywały się tutaj np. wystawy okresowe czy spektakle. Dzięki temu cerkiew na nowo zaczyna tętnić życiem. Warto pamiętać, że Baligród to wieś niegdyś żydowska i odnajdziemy tutaj niewielki CMENTARZ ŻYDOWSKI. Łatwo tam trafić, ale wejść trudniej bowiem cały teren jest mocno zaniedbany i zarośnięty. Pośród zarośli to wzgórze skrywa prawie 300 macew, z czego najstarsza pochodzi z 1716 roku. W Baligrodzie mamy dwie drogi – jedna nas prowadzi w góry do Cienej, zaś my skręcamy na lewo i obieramy kierunek Stężnica.

Atrakcje w Bieszczadach - Baligród

STĘŻNICA – Oj czeka Was mocny wjazd na górkę i potem jeszcze lepszy zjazd, ale zanim to nastąpi nacieszcie oko widokami. Ze szczytu drogi widać z oddali Smerek, trochę bliżej Korbanię. My jednak zatrzymujemy sie dla atrakcji, jaką jest WYPAŁ WĘGLA DRZEWNEGO. Tym razem trzeba przypomnieć sobie jeden z programów telewizyjnych o retortach – wypałach węgla drzewnego. W jednym z nich występuje Zygmunt, który staje się atrakcją tego miejsca. Widzimy tabliczkę – do wypału. Ta drogą trzeba podejść, by wysłuchać opowieści Zygmunta. Miły człowiek, który opowie chętnie o trudzie pracy, pokaże jak taki wypał wygląda, przybliży nam proces powstawania węgla na grilla. Pamiętajcie jednak, aby zawsze mieć ze sobą jakieś dobre piwo lub flaszeczkę – za gościnność wypada podziękować :). A jeśli będąc w okolicy zgłodniejecie – odwiedźcie koniecznie Natura Park – smaczna restauracja i wyborna pizza (ja wiem, wiem, że to nie regionalna potrawa, ale smaczna). Dodatkowo można pojeździć konno czy zagrać w kręgle :).

Atrakcje w Bieszczadach - retorty

GÓRZANKA – są takie miejsca, w których koniecznie trzeba się zatrzymać będą w Bieszczadach. Dla mnie takim MUST jest Górzanka a dokładnie dawna CERKIEW pw. św. Paraskewy. Świątynia położona na wzgórzu, góruje nad całą wioską otoczona starymi dębami. Dziś, choć jest to Kościół to we wnętrzu zachowało się wiele pamiątek, które przypomina, że wciąż jesteśmy tu tylko gośćmi. Najciekawszym elementem jest Ikonostas – zupełnie inny, wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju – rzeźbiony.Był taki czas, kiedy nawet biskup nakazał go rozebrać, bowiem nie wpisuje się w kanon – dziś jest chlubą na skalę Karpat. Opiekunem świątyni jest ks. Bartnik – wspaniały, prosty człowiek, który dba o to „by ocalić od zapomnienia” ślady po dawnych mieszkańcach. A jak wejść do środka? Obok Kościoła znajduje się Pracownia Ikon, gdzie pracuje Kasia Wolanin, która zajmuje się sztuką Ikonopisarstwa. Tworzy na desce cuda – możecie mi wierzyć! Oprócz tego w malej galerii znajdziemy drobiazgi na rękę, kolczyki czy książki. A i Kasia ma też klucze do świątyni :).

WOŁKOWYJA – Tak, tak wiem myślicie o Wilkowyji. Ale to nie to miejsce i nie ta wioska. Tamta leży pod Warszawą, a u nas jest Wołkowyja – od wilków wyjących. A dlaczego warto tu się zatrzymać? Znajdziemy tu strzeżone kąpielisko latem – zatem w upalne dni, warto skorzystać z tej atrakcji. Dodatkowo jak zgłodniejecie można wybrać się do restauracji Dom nad Rozlewiskiem – naprawdę smacznie.

I tym sposobem powoli będziemy kończyć naszą Pętelkę. Dalej już tylko Polańczyk (gdzie opis jest wyżej) i Solina, z której wystartowaliśmy :). Kolejny pełen atrakcji dzień za nami. Kolejna propozycja to „objechanie” Jeziora Solińskiego dookoła (jeśli w ogóle jest to możliwe). Ale przecież granice naszych wycieczek sami sobie ustalamy :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *