Zwiedzanie poprzez bieganie: Hulskie – Krywe – Tworylne

Miejsce, do którego pragnę Was zabrać to nieistniejące wioski, puste doliny, ciche i oddalone od zgiełku turystycznego. Tym razem na wycieczkę biegową wybraliśmy Hulskie – Krywe i Tworylne.
🚗Dojazd jak zwykle zajął nam ok 1h, zaparkowaliśmy w Zatwarnicy (nieopodal Kościoła) i stamtąd ruszyliśmy delikatnym truchtem w kierunku Krywego. Tak, wiem można przecież pojechać dalej samochodem, aż pod samą wieś, a tam tylko 1,5km spaceru i jest się na miejscu. My jednak mieliśmy ambitniejszy plan, poza tym chcieliśmy zrobić ok 20km biegu (jak się później okazało wyszło 27km).💪
👉Jestem też zdania, aby poznać jakieś miejsce, odkryć burzliwą historię, nie wystarczy „wyskoczyć” z samochodu, zrobić parę zdjęć i pojechać dalej. Poznanie krainy wymaga cierpliwości, brodzeniu w błocie i pokonaniu czasem wielu kilometrów.

📍Początkowo droga prowadzi pod górkę, kamienista droga czasem nie ułatwia biegu. Pierwsza nieistniejąca wieś to Hulskie. Tutaj pośród zarośli można odkryć cerkwisko oraz kilka pojedynczych nagrobków. Wszystko niestety jest zaniedbane, a czas i przyroda robi swoje. Po chwili biegniemy dalej, podziwiamy widoki i docieramy do tabliczki Krywe.
➡️Opuszczamy „główną drogę”, by biec teraz po leśnej ścieżce, która z czasem wprowadza nas na łąki. W oddali już widać ruiny cerkwi. Wieś Krywe leży w malowniczej dolinie rzeki San, pomiędzy pasmem Otrytu, a szczytami Bukowiny.

📍Z takich ciekawostek warto dodać, że podczas II Wojny Światowej we wrześniu 1939 roku Krywe zostało przecięte granicą państwową. Granica, jak to wtedy bywało, stała się rzeka San, która jednego dnia podzieliła mieszkańców na pół. Jedna część wsi z dnia na dzień znalazła się na terytorium Niemiec, druga zaś w ZSRR. W czerwcu 1946 roku mieszkańców wysiedlano do Związku Radzieckiego, zaś 1947 roku pozostałych mieszkańców wywieziono do powiatu Koszalińskiego. Cerkiew greckokatolicka w Krywem była prawdopodobnie 3 świątynią w tym miejscu. Pozostałości świątyni ulokowane są na wzgórku o nazwie Diłok.

🏃‍♀️🏃‍♂️Dobiegamy na miejsce, robimy parę zdjęć📸, przerwa na batonik🍫 i dyskusja co dalej? Gdzie biegniemy? Cóż, zgodnie stwierdzamy, że spróbujemy dotrzeć do Tworylnego – choć jak sam kierunkowskaz informuje – trasa nieoznakowana – BĘDZIE CIEKAWIE! I tak dosłownie po paru metrach stajemy przed pierwszą przeszkodą – głębszym strumieniem. Początkowo trochę opornie, a później już w wielkim FUNEM wbiegamy w wodę, chlapiąc wszystko dookoła.😂 Nikt, wtedy jeszcze nie wiedział, że to dopiero początek. Trasę pokonywaliśmy na „czuja”. Oczywiście nie dając po sobie poznać, że tak naprawdę, to nie wiem gdzie jestem 😛.
Ale co tak – AHOJ PRZYGODO!❗️ Wedle mapy, którą oczywiście miałam tylko w głowie kierowaliśmy się w dobrym kierunku. Po trasie tropy wilka, niedźwiedzia i ślady bytowania żubrów. 🐾 Co jakiś czas widzieliśmy też San, co oznaczało, że zapewne poruszamy się w stronę Tworylnego. Aby było jeszcze ciekawiej natrafiamy na wspaniałą rzeczkę, która okazuje się, na tyle głęboka, że czaka nas kąpiel do pasa (albo i wyżej).😂 Zatem cali mokrzy, ale w doskonałych humorach pokonujemy ostatni podbieg i naszym oczom ukazuje rozległa dolina – TAK, NA PEWNO JESTEŚMY NA MIEJSCU. 👏

🏃‍♂️🏃‍♀️Przebiegamy obok cmentarza – cerkwisko i biegniemy dalej. Dostrzegamy także dzwonnicę parawanową, piwnice dawnych zabudowań. Dookoła nas teren raczej podmokły i szukamy alternatywy powrotu. Plan jest by pójść nad brzeg Sanu, zrobić przerwę i pomyśleć. Chcieliśmy przekroczyć San i tam stokówką dostać się do Sękowca, ale po ostatnich ulewach próba przejścia nie należała do najbezpieczniejszych.
👉Zarządzamy powrót, ale co zrobić by nie wracać tą samą trasą? Chcemy biec jak najbliżej Sanu – pomysł dobry, tylko czeka nas ok 1km przedzieranie się przez zarośla 🙂

❗️Przygoda musi być ❗️ Po jakimś czasie wybiegamy w miejscu, w którym już byliśmy. Obieramy kierunek powrotu i pod wpływem emocji nadrabiamy trasy (zamiast wracać do to znów się udaliśmy do Tworylnego ). To się nazywa dogłębne poznawania trasy, albo jak to na studniach mówili
🌎”GEOGRAF SIĘ NIE GUBI, GEOGRAF EKSPLORUJE” 🌎– i tego się trzymajmy . Droga powrotna przebiega znów przez potoki, w których czeka nas orzeźwiająca kąpiel. Po jakimś czasie docieramy znów do Krywego, by po chwili pojawić się na drodze szutrowo – kamienistej.

👣Powoli nogi się buntują i mają dość. Wejście (bo już nie wbieg) na górkę, po jakimś czasie to nie lada wyczyn. I co prawda ostatnie 1,5km jest w dół, to raczej już się suniemy niż biegniemy. Na zegarku pokazuje 27km🕔 – jesteśmy znów przy aucie. Zmęczeni, ale zadowoleni. Nieopodal płynie potok, cóż za ulga zanurzyć w nim stopy.

👉Trasa, którą proponuję ok jest dość długa i tutaj raczej wytrawni piechurzy się odnajdą. Dla rodzin z dziećmi polecam spacer do Krywego i ewentualnie pętelkę ścieżką niebieską. Niemniej jednak, Krywe i Tworylne należy wciąż do jednej z dzikich dolin, pięknych dolin. 💚

 

Droga do Krywego 20200517_090830-01 20200517_091335-01 20200517_092247-01 20200517_092309-01 20200517_092440-01 20200517_092500-01

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *