Indie

Udało mi się zwiedzić już trochę krajów na tym świecie. Oczywiście, duża większość przede mną, ale w każdym z nich coś ciekawego można odnaleźć, w każdym z ich miejsce potrafi zachwycić.
Mój plan jest taki – z każdego kraju będę publikować po 7 ciekawostek, ciekawych miejsc wartych odwiedzenia.
Póki co podróże wciąż palcem po mapie, a ja lubię powspominać przygody, opowiadać o zabytkach czy dziwnych daniach jakie próbowaliśmy

INDIE #1 TADŹ MAHAL – Zaczynamy!

Pierwsze miejsce, które w Indiach jest godne odwiedzenia to Tadź Mahal. Jest to indyjskie mauzoleum, wzniesione dla przedwcześnie zmarłej, ukochanej żony Mumtaz Mahal. Dziś obiekt nazywany jest świątynią miłości.
Tadź Mahal znajduje się w Agrze. To wyjątkowe miejsce, które codziennie odwiedza setki (albo i tysiące) Hindusów i turystów. Ogromne kolejki, tworzą się już od świtu. Nie ma co się dziwić – przecież to jeden z SIEDMIU CUDÓW ŚWIATA!
Ciekawostka jest to, że na teren obiektu nie wolno wnosić maskotek, zabawek, latarek czy tubek z soczkami. Nie wiedziałam o tym i miałam w plecaku „choppera” – misia, z którym się nie roztaje. Gdy chciano mi go zabrać, tak się rozpłakałam, że ochrona później co chwilę przychodziła do nas i pytała, czy na pewno już wszystko dobrze. .
Hmm… Cóż nie weszliśmy tylko do środka budynku samego Tadż Mahalu, bowiem była tak dluuuuuuuuuuga kolejka i zrezygnowaliśmy ze stania 2h. Usiedliśmy zatem pod budynkiem, gdzie mielismy okazję poznać pierwszych Hindusów.
CZY WARTO ODWIEDZIĆ TO MIEJSCE? tak, myślę, że lecąc już tyle kilometrów warto odstać swoje w kolejce i wejść do środka. Bilety ok 50zl, natomiast są miejsca, gdzie nie pyta się o cenę – i to jest jedno z nich. Dajcie znać czy ktoś z Was był w Tadż Mahal. Jak się podobało?


Dehli - Tadź MAhal (10)

Dehli - Tadź MAhal (9)

Dehli - Tadź MAhal (8)

Dehli - Tadź MAhal (7)

Dehli - Tadź MAhal (6)

Dehli - Tadź MAhal (5)

Dehli - Tadź MAhal (4)

Dehli - Tadź MAhal (3)

Dehli - Tadź MAhal (2)

Dehli - Tadź MAhal (1)


INDIE #2 – Varanasi – dotknąć niemożliwego

Wybierając się do Indii byłam pewna, że obowiązkowym punktem mojej podróży będzie wizyta w Waranasi. To miejsce w całych Indiach chyba najbardziej odciska piętno w myślach, nie pozwala o sobie zapomnieć i co jakiś czas w głowie pojawiają się obrazy, które można było tam ujrzeć. Tu życie łączy się ze śmiercią… Tu życie zatacza koło – tu ludzie umierając odradzają się na nowo.
Z czym mi się kojarzy Waranasi – to było najgłośniejsze, najbrudniejsze, najsmutniejsze a zarazem najciekawsze miejsce jakie zobaczyłam w Indiach.
Hindusi przez całe życie odkładają na tą „ostatnią drogę”, przyjeżdżają tu z całych Indii, aby móc tu umrzeć i zostać spalonym na stosie i osiągnąć wyzwolenie z kręgu narodzin i śmierci.
Rzeka Ganges to rzeka Matka, jej wody mają magiczną moc. Oczyszczają z grzechów, pozwalają narodzić się na nowo. Istnieje przekonanie, że każdy Hindus powinien choć raz w życiu przyjechać do Waranasi i zanurzyć się w wodach świętej rzeki. To tu pielgrzymi podnoszą wzrok do góry, modlą się – czasem w ciszy, czasem coś nucąc – każdy na swój sposób.
To wyjątkowe miejsce… tutaj każdy krok, każde działanie coś oznacza. Wydaje mi się, że podczas podróży po Indiach – Waranasi jest obowiązkowym punktem gdzie trzeba się zatrzymać. Nie będzie łatwo, czasem nawet nie będzie przyjemnie, ale… to będzie wyjątkowe doświadczenie.


varanasi (1)

varanasi (2)

varanasi (3)

varanasi (4)

varanasi (5)

varanasi (6)

varanasi (7)

varanasi (8)

varanasi (9)

varanasi (10)

varanasi (11)

varanasi (12)

varanasi (13)

varanasi (14)

varanasi (15)


INDIE #3 Darjelling – z widokiem na Himalaje.

Budzimy się wcześnie rano i ruszamy na zwiedzanie wioski. Jest pięknie! Z miasteczka mamy widok na szczyt Kanczendzonga 8586m n.p.m. Darjelling bardzo różni się od pozostałych miasteczek w Indiach. Inaczej ubrani ludzie, niewiele kobiet chodząca w Sari, inne rysy twarzy – taki już „górski świat”. Na początku trafiamy na pola herbaciane, które są na wysokości 2150m n.p.m. (tak jak wioska). Pola herbaciane są tutaj ponoć najlepsze na świecie dzieki unikalnemu mikroklimatowi górskich zboczy.
Będąc tam polecamy wyjazd na wzgórze Tiger Hill. My wybraliśmy się tam na wschód słońca… Chwila wyczekiwania i jest… słońce pojawia się nad górami pięknie oświetlając Himalaje. Naszym oczom ukazuje się w oddali Mount Everest, dalej Makalu i Lhotse. Dalej kolejne szczyty, które przybierają piękną słoneczną poświatę.
To są chwilę, które na zawsze zapadają w pamięć. I wiecie co.. Od tamtej pory zafascynowałam się Himalajami. Półki z książkami uginają się pod tematyką wspinaczki w Himalajach. Czekam na nową pozycje, by zaraz zakupić kolejny egzemplarz. Tak, fascynuje mnie to.. W wysokich górach człowiek walczy z samym sobą, poznaje swoje słabości..
I tam dowiedziałem się, jak wielki wkład MY POLACY mamy w kartach historii Himalazimu.


Darjeling (1)

Darjeling (2)

Darjeling (3)

Darjeling (4)

Darjeling (5)

Darjeling (6)

Darjeling (7)

Darjeling (8)

Darjeling (9)

Darjeling (10)

Darjeling (11)

DSC_4131

DSC_4142


#4 INDIE – HAMPI

Kolejne miejsce, jakie uważam, że warto odwiedzić będąc w Indiach to Hampi. To wioska otoczone dżunglą, a w środku świątynie, posągi… Wiele z nich naprawdę dobrze zachowanych i pięknie się prezentują. Wioska dziś w całości żyje z turystów – świątynia przyciąga wielu hinduskich pielgrzymów oraz turystów szukających przeżyć duchowych, czasem opartych o jogę i medytację.
To miejsce, do którego nie każdy dociera. Na próżno szukać tutaj luksusowych hoteli i restauracji. Odnalezienie miejsce, w którym można było zakupić piwo – też nie było łatwe. Wioska; w dzień tętniąca życiem, przepełniona… wieczorami staje się cicha i pusta (to zupełnie inaczej niż w innych miejscowościach w Indiach).
Nad Hampi dominuje świątynia Wirupakszy, jednego z wcieleń Sziwy i lokalnego bóstwa. To jedyna wciąż czynna świątynia w dawnej stolicy imperium Vijayanagara.
W okolicach świątyni trzeba uważać na „moje ulubione” zwierzątka czyli małpy. Czczone i dokarmiane przez pielgrzymów, oczekują także smakołyków od pozostałych. Trzeba pamiętać, że są to naprawdę wredne stworzenia, które potrafią dotkliwie ugryźć lub zabrać nam nasz plecak, jedzenie itd.
Wchodząc do świątyń koniecznie trzeba zdjąć buty (choć to czasami trudne, kiedy widzimy dość sporo śmieci, a na naszej ścieżce pojawiają się krowie placki).
Warto też wiedzieć, że Hampi wpisane jest na listę UNESCO i posiada 550 świątyń i pomników ( z czego tak naprawdę 58 znajduje się pod ścisłą ochroną UNESCO i jest uznawanych za światowe dziedzictwo. ). Kompleks świątyń (lub ich pozostałości) robią naprawdę duże wrażenie. Okolicę można zwiedzać czy to rowerem, czy to na pieszo lub tuk-tukiem. My sporo wędrowaliśmy, by co jakiś czas skorzystać z tuk-tuka, czy przeprawy łodzią przez rzekę.
Hampi to nie tylko mityczne budowle, ale też Anegundi – czarująca wioska plemienna w której ludzie żyją w zgodzie z naturą. Zrobienie tam zdjęcia mieszkańcom nie jest łatwe (druga sprawa, jakoś tak nie lubię „wbijać się obiektywem” w człowieka. Noszą tradycyjną odzież, biżuterie i zajmują się przede wszystkim uprawą roli i hodowlą zwierząt.
W Hampi spędziliśmy parę dni i naprawdę warto. I nie było znaczenia, że mieliśmy mrówki w materaca łóżku . To miejsce było i jest na swój sposób wyjątkowe. To tutaj „dzielnica” wioski, nazywana jest „wyspą hipisów”. Odnajdziesz tam kawiarnie, muzyczne lokale, lokalne sklepy z rękodziełem, salony tatuażu i proste hostele. to takie trochę „inne” Hampi – niemniej jednak bardzo ciekawe i rzeczywiście, tam można się „zrelaksować” . Poza tym okolica kryje wiele nieuczęszczanych tras, nieudeptanych ścieżek… to doskonała okolica to poznawania tego co nieznane.
A może ktoś z Was miał okazję być w Hampi?


hampi (1)

hampi (2)

hampi (3)

hampi (4)

hampi (5)

hampi (6)

hampi (7)

hampi (8)

hampi (9)

hampi (10)

hampi (11)

hampi (12)

hampi (13)


#5 INDIE – JAIPUR (Dżajpur).

Ja wiem, że ciężko to sobie wyobrazić, ale pomysł by się tutaj wybrać był mój. Podobnie jak pomysł by odwiedzić Świątynie Małp. Tak, ja ze strachem reagująca na widok małp, postanowiłam… a co! będę hero i pójdę do świątyni. ‚Ja nie dam rady? Ehh… w sumie mogłam się spodziewać, że zwiedzanie pośród tych zwierząt, nie będzie należeć do najprzyjemniejszych.
Wracając, jednak do meritum.. kolejnym miejscem, które warto odwiedzić w Indiach to Jaipur. Świątynia małp, to kilka świątyń wkomponowanych w skały. Istnieje legenda, że święty Galav spędził w tym miejscu 100 lat życia, podczas których uprawiał jogę. Dzisiaj mieszkają Bramini, kapłani z wyższej kasty. Medytują, odprawiają nabożeństwa i skrupulatnie zaglądają, czy przypadkiem nie ma na horyzoncie nowych turystów . Świątynia położona jest na wzgórzu, a prawdopodobnie postała tutaj, bowiem do dziś bije źródło cudownej wody. Przecinając strumień, wybudowano siedem kaskad, basenów, które służą do religijnych ablucji hinduistów. Zażywając kąpieli w tych wodach, wierzą, że obmywają się z grzechów. To także „alternatywa” dla biedniejszych, których nie stać na podróż, by zanurzyć się w świętych wodach Gengesu.
Świątynia wygląda trochę jak pałac, zbudowana została w XVI wieku. Jest w całości z różowego piaskowca/ kamienia (choć o ten kolor można się posprzeczać) i leży wśród wzgórz.
Niestety (albo i stety) w całej okolicy roi się od skaczących gryzoni. Idąc w kierunku świątyni, byliśmy kilkakrotnie zaczepiani przez hindusów, byśmy zakupili orzeszki dla małp (haha niedoczekanie!!!).
Im bliżej spacerowaliśmy basenów, kompleksu świątyń, one były dosłownie wszędzie. Skakały… brrr aż mnie ciarki przechodzą. Jakby jednak nie patrzeć, stworzenia te są ozdobą świątyni Galtaji. Nieprzypadkowo cały kompleks znany jest jako Świątynia Małp, Galwar Bagh. Nie ma co się dziwić, że małpy zamieszkują nawet komnaty świątyń. Mówi się, że ” na stałe” mieszka ich tam ponad 200.
Trafiliśmy w okolice świątyń, kiedy nie było zbyt wielu hindusów, zbyt wielu turystów… Taka trochę pustka.
Udało nam się wejść do jednej ze świątyń, w której znajduje się posąg jednego z bogów Hunumana z głową małpy- boga zwycięstwa.
Powiem tak, miejsce ciekawe, choć lekko już zaniedbane. Póki co jestem i tak z siebie dumna, że udało mi się zwiedzić jakieś miejsce w towarzystwie dość natrętnych zwierząt.


jaipur (1)

jaipur (2)

jaipur (3)

jaipur (4)

jaipur (5)

jaipur (6)

jaipur (7)

jaipur (8)


#6 – KERALA – INDIE

„God’s own country” – tak nazywany jest ten region przez swoich mieszkańców. Będąc na południowym- wschodzie spotykamy po raz kolejny inny, krajobraz Indii. Mówi się, że Indie to taki cały świat w jednym Państwie – i coś na pewno w tym jest.
Kerala kojarzy mi się z zielenią, polami herbacianymi. Wystarczyło przekroczyć „stan”, by znaleźć się pośród bujnej roślinności. Kerala odznacza się też niezwykłą jak na Indie czystością.
Jedną z miejscowości, w której się zatrzymaliśmy jest Munnar zwana Krainą Herbaty. To miasteczko leżące w sercu Ghatów Zachodnich, położona na bagatela 1600 m n.p.m. Słynie z plantacji herbaty przepięknie ulokowanych na otaczających je wzgórzach. Podczas spacerów można spotkać kobiety zbierające liście herbaty.
Warto tu także odwiedzić Muzeum Herbaty, w którym dowiemy się o całym procesie powstawania tego złocistego napoju. I oczywiście możemy spróbować i kupić jedną ze świeżo zebranych i spakowanych herbat – białą, zieloną czy czarną… Każdy znajdzie coś dla siebie.
Do największych atrakcji okolic Munnaru z pewnością należy wodospad Attukad, do którego można dostać się tuk-tukiem (niezawodnym środkiem transportu). Wypoczynek w Kerali oferuje niższe temperatury (idealna odskocznia od upalnych, słonecznych dni), wspaniałe górskie trasy, szlaki turystyczne, rezerwaty.
Podczas pobytu nie próżnowaliśmy, bowiem pojechaliśmy do punktu „ECHO”. Stoisz nad brzegiem, krzyczysz i echooo niesie Twój głos. Tak, wiem… ale w sumie okolica była urokliwa .
Mieliśmy okazję zobaczyć także zaporę wodną, czy wdrapać się na wzgórze, z którego nic nie było widać. Top Station, to punkt, z którego ponoć rozpościerają się wspaniałe widoki – cóż, tym razem musimy wierzyć na słowo.
To tam, w okolicznym sklepiku można było się napić: herbaty waniliowej, cynamonowej, ale też o smaku bazylii lub czosnku.


KERALA I goa (2)

KERALA I goa (3)

KERALA I goa (4)

KERALA I goa (5)

KERALA I goa (6)

KERALA I goa (7)

KERALA I goa (8)

KERALA I goa (9)

KERALA I goa (10)


#7 GOA – INDIE

105 km linii brzegowej i 30 piaszczystych plaż – czyli witamy w błogim lenistwie, na plażach GOA. Jest to miejsce znane na całym świecie, wiele osób odwiedzając Indie zatrzymuje się na Goa, są też tacy, którzy nie ruszają sie poza ten stan. Ciepłe wody Morza Arabskiego zachęcają do kąpieli i relaksu.
Wybierając z Kubą miejsce na odpoczynek, postanowiliśmy „zakotwiczyć” na parę dni bliżej północnych plaż, dla tzw. tubylców.
I choć nie było tu piaszczystej, czystej plaży, choć brzegi nie uginały się pod restauracjami, choć w nie każdym barze serwowano alkohol, to jednak okolica miała swój urok.
Nie chcieliśmy odpoczywać w kurorcie, raczej planowaliśmy po raz kolejny poznać okolicę i mieszkańców.
Na Goa spędziliśmy 4 dni, wynajęliśmy skuter z hotelu, w którym spaliśmy. To nic, że bez lusterek – ważne, że klakson działał!
A jak było na plaży… no cóż, na początek rzucały się w oczy wypoczywające krowy. No tak, przecież one też potrzebują się zrelaksować. Ponadto, zaskoczyły nas kąpiele kobiet w sari… o kurczę, to na pewno nie było łatwe i fajne. Kiedy panowie, spędzali czas w swoim gronie, pływali w najlepsze, kobiety zajmowały się dziećmi. Korzystały z kąpieli, tylko przy samym brzegu.
Oczywiście, wzbudzaliśmy dość powszechne zainteresowanie. Co jakiś czas, przychodziły do nas osoby, prosząc o zrobienie zdjęcia.
Natrafiłam też na grupę kobiet z dziećmi, które grały w ciuciu – babkę! Pamiętacie tę grę? Mimo, że nie bardzo rozmawiały po angielsku, to zaprosiły mnie to wspólnej zabawy! To było coś! A wy, kiedy ostatni raz graliście w ciuciu – babkę?
Odpoczynek nad morzem daje po raz kolejny możliwość na kulinarną rozpustę! Ach! Jak ja kocham owoce morza! Kalmary, krewetki, kraby, lobstery – pychota! Do tego drinki, sałatki owocowe – ach aż się rozmarzyłam.
Nasza przygoda na GOA, była dość krótka, niemniej jednak można byłoby wybrać się tam raz jeszcze. Ale ja wiem, czy moje drogi znów kiedyś zaprowadzą mnie do Indii?
Za nami 7 postów/ 7 wybranych miejsc. Spędzając w Indiach 5 tygodni, miałam okazję zobaczyć wspaniałe zabytki, poznać kulturę, spróbować lokalnej kuchni. Podróż po Indiach, to bardzo ciekawe doświadczenie, zapada na pewno na długo w pamięć. To kraj wielu kontrastów, wielu zapachów, to tutaj szarość miesza się kolorowymi strojami kobiet.
A Wy jakie macie odczucia po zwiedzaniu Indii?


KERALA I goa (1)

KERALA I goa (11)

KERALA I goa (12)

KERALA I goa (13)

KERALA I goa (14)

KERALA I goa (15)

KERALA I goa (16)

KERALA I goa (17)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *